piątek, 28 czerwca 2013

uśmiech się :)

Drogie Miejsce, w którym spędziłam ostatnie 9 miesięcy mojego życia. Pełne jesteś moich smutków, śmiechu, łez, nerwów... słów wypowiedzianych i przemilczanych, po podłodze walają się tu zgniecione papiery niechcianych myśli, które wciąż na nowo rozwijały się, by nie dać o sobie zapomnieć. Zostawiam je, chociaż wiem, że jakieś na pewno złośliwie przyczepią się do nogawki, czy torebki. Między łóżkiem a ścianą i w materacu poutykane są sny te mniej lub bardziej złe, te dobre schowałam już do torby. Szafa jest pusta, jakby osierocona, półki nienaturalnie "porządne", kiedy artystka - polonistka spakowała swój nieład do toreb i waliz, które ustawione równiutko, nienaturalnie grzecznie czekają jutrzejszego dnia.
Ostatnia noc w tym miejscu. Ostatni raz w ciemności zabrzmi drewniany dźwięk koralików różańca. Ostatni raz w tych czterech białych, zimnych ścianach. Ostatni raz nocny, stary ogród za oknem. Ostatni raz te grube mury goszczą mnie.
Będę tęskniła, Poznaniu. Nie zobaczymy się przez prawie trzy miesiące. Podobno rozstania sprzyjają wzmacnianiu więzi :) , nie martw się, wrócę. 
Noc jest taka ostatnia...
dobra noc. 

niedziela, 9 czerwca 2013

Mój Tata rządzi światem.

Dał mi życie, bo bardzo mnie kochał zanim jeszcze się urodziłam. On wymyślił to, jak teraz wyglądam i każdą moją cechę charakteru . Dał mi długie blond włosy, które się kręcą i w mój gust wpisał to, że lubię nosić warkocz, którego nie umiem sobie zaplatać. Dał mi nos i piegi na nim. Usta do mówienia, uśmiechania się i milczenia, przez które mogę szeptać i krzyczeć, śpiewać i oddychać. Dał mi twarz, która wyraża uczucia na milion różnych sposobów, brwi którymi umiem wyrażać skupienie i uwagę, gdy kogoś słucham. Dał mi oczy, którymi oglądam cały ten piękny świat, który stworzył, nieskończone cuda, kolory, zwierzęta, rośliny, góry, morze, Poznań (!). Dał mi zmysł, który pozwala mi zachwycać się pięknem i bez pudła odróżniać je od brzydoty. Dał mi uszy, którymi mogę słuchać wszystkich pięknych dźwięków, w które wyposażył ten świat, muzyki, śpiewu ptaków i ludzi, odgłosów zwierząt, szum wiatru i tramwajów na Jeżycach, głosów innych ludzi, ich słów. Dał mi struny głosowe, które znajdują się w krtani i są tak zbudowane, że barwa mojego głosu jest wyjątkowa i niepowtarzalna, dzięki czemu bliscy zawsze rozpoznają mój głos i odróżnią go od innych.
Dał mi nieśmiałość wraz ze zdolnością przezwyciężania jej, co czyni mnie osobą wyjątkową, bo śmiałą i nieśmiałą zarazem. Dał mi wspaniałych rodziców, na których miłość i dobro mogłam patrzeć, od kiedy byłam mała. Dzięki temu nauczyłam się nie tylko, że trzeba być dobrym, ale również wiem głęboko w swoim sercu, że to jest bardzo piękne. Widziałam mądrość moich rodziców, dzięki czemu też zapragnęłam ją zdobyć. Rodzice ochrzcili mnie i zaprowadzili do mojego Taty, który mnie stworzył, dzięki czemu później mogłam nie tylko dowiedzieć się jaka jestem, ale również dlaczego taka jestem. Dał mi pragnienie dobra, dzięki czemu, nawet, kiedy zatriumfuje we mnie zło, chcę wrócić do miejsca, w którym popełniłam błąd i naprawić, co zepsułam. On stworzył mnie silną i odważną, bym mogła przezwyciężać słabość i strach, które atakują mnie wszędzie. Wiedział, co będzie dla mnie trudne, dlatego wyposażył mnie w "zestaw" cech, które pomogą mi przezwyciężyć trudności. 
Wiedział, że spotka mnie coś złego... dlatego od razu wymyślił dla mnie drogę uzdrowienia, postawił nawet na mojej drodze osobę, która mi to potem pokazała, kiedy cierpienie zasłaniało mi Jego dobroć. Dziś poczułam na prawdę, że jestem kochana przez Boga. To również mi dał. 
Dał mi tyle, tyle, tyle... . Za dużo bym mogła wszystko to opisać.  
Dał mi też ten moment. Jaki On jest wielki, ten nasz Tata :) 
hehe

czwartek, 30 maja 2013

układanka

Gardło. Ilekroć otworzę usta, żeby śpiewać, muszę natychmiast przestać. Potem nie mogę też mówić. Okrutne. Milczenie podczas modlitwy... może nauczę się słuchać lepiej? 

Poznań dziś płakał.. a właściwie szlochał. Rano słońce uśmiechało się tak promiennie, że nikt nie przypuszczałby nawet, że zaraz przyjdą ciemne granatowe i ołowiane chmury, by zakryć niebo. Przyszły i płakały. To była moje pierwsza w życiu procesja na Boże Ciało uczczona burzą. Zawsze, odkąd pamiętam, panował tego dnia skwar nie do opisania.

Im trudniejsze staje się dla mnie życie, tym trudniej mi o nim pisać. 
W tym roku wiele się skomplikowało, coś się rozwiązało, ale wciąż nie znalazłam tego klucza do siebie. Może znalazłam pęk kluczy, ale który pasuje do mnie? Nie wiem. Życie czasem wydaje mi się za trudne. 

Zmęczenie
dni
noce i koszmarne sny
samotność, której nie można przełamać nawet w gronie przyjaciół. 
ściana

tyle jest mnie
chciała bym umieć się poukładać, bo od jakiegoś czasu jestem kupką puzzli, skomplikowanych i być może wybrakowanych. 
jest nadzieja, że Jezus coś tam znajdzie u siebie, żeby pasowało. 

tak nie lubię mówić sobie: "cierpliwości"... chciała bym goić rany ekspresowo. 

niedziela, 12 maja 2013

Mój Cień

Czasem wpadam w taki wir. Porywają mnie fale, jak Piotra, tylko, że ja nie od razu wyciągam rękę, żeby Jezus mógł ją złapać. Nie. Jezus musi po mnie nurkować. Tak było i teraz, to długa i smutna historia zakończona dzisiejszym dniem. 
Dziś zrozumiałam wiele rzeczy. Poznałam też, że Duch Święty może bronić mnie nie tylko przed ingerencją z zewnątrz, ale i przed moimi myślami i moim poczuciem winy. Zobaczyłam jak wielkie jest miłosierdzie Boga, jak ogromna jest Jego miłość do człowieka. Doświadczyłam jej. Czysta i piękna jest miłość Boga do mnie. 
Zrozumiałam też, co znaczą słowa: 
[...]Pan cię strzeże,
Pan twoim cieniem
przy twym boku prawym[...]
(Ps 121,5)
Bardzo się buntowałam przeciwko tym słowom. Twierdziłam, że Bóg mnie nie obronił. Dwa dni temu ktoś wyłożył mi, jak ogromnymi łaskami otaczał mnie Bóg od momentu, w którym ktoś mnie skrzywdził aż do teraz i że przez cały ten czas nie odstępował mnie na krok. Jest moim Cieniem. Ochroniarzem. Kocha mnie. 
A dziś ktoś uświadomił mi, że Jezus poszedł za mną w noc.
Teraz ja jestem tu, bezpieczna z Nim a noc za oknem. 
Dobranoc.

piątek, 3 maja 2013

niesłowo na określenie słowa, którego nie umiem wyrazić


Now You all know
The bards and their songs
When hours have gone by
I'll close my eyes
In a world far away
We may meet again
But now hear my song
About the dawn of the night
Let's sing the bards' song
Blind guardian, the bards song.



otacza ciemność
otula ciasno. zastanawiam się ile jeszcze tych dni. mam taki zły czas... taka zła, jestem. zło wrasta w serce.
zostawiam to


sobota, 6 kwietnia 2013

kąciki ust mnie nie słuchają

Jak wypisać z siebie niepewność, jak obudzić radość, której się pragnie.
Nie stawiam znaku zapytania, bo to bez sensu...

czekam

nie umiem już się uśmiechać

środa, 27 marca 2013

our God


Our God is an awesome God
He reigns from heaven above
With wisdom, power, and love
Our God is an awesome God
Rick Mullins (1989)



nie umiem opisać jak



piątek, 15 marca 2013

chwyć mnie i nieś

... chociaż wygarnęłam Ci dziś wszystkie moje żale do Ciebie.
Tak bardzo chcę w ramionach Twych się skryć...


Moje słabe, kamienne serduszko dziś obiecał wymienić. Boję się.
On wie, że zwątpiłam
ale nie całkiem

odsłonięty jeż i jego bezbronny bełkot.

poniedziałek, 11 marca 2013

na dnie morza


Jak to możliwe, że bez Boga robię takie głupoty? Jak ja to robię... . Kiedy to było, gdy wpakowałam się w błoto i głęboki dół i wnyki jednocześnie i dałam się związać i zakneblować? Siedziałam w tym do tej pory. Kiedy zaczęłam wychodzić? Kiedy wyszedł do mnie i ja wreszcie zaczęłam Go słuchać. Ile miesięcy mogłam tak siedzieć w tej pułapce? Nie wiem.. nie pamiętam, jak długo tak siedziałam...

Podczas ostatniego przekopywania się przez Słowo Boże (-> Klik kliku klik) doszłam nareszcie do tego, w którym momencie mojego życia jestem. Za mną Egipt i Faraon, po moich obu stronach przewalają się dwie ściany wody, przede mną już tylko pustynia. Pokrzepiające jest to, że już wyszłam z Egiptu (dałam się wyciągnąć z pułapki i pozwoliłam zacząć się rozwiązywać), smutne było wszakże odkrycie, że już od jakiegoś czasu stoję na środku dna, kurde, morskiego i nie mogę się zdecydować, czy iść dalej! On mnie przekonuje każdego dnia, żebym Mu zaufała i ja tak opornie, jak osiołek, dzień za dniem, coraz bardziej Mu ufam. Coraz mocniej. Czuję, jak luzują się więzy. Bóg mówi do mnie codziennie po kilka słów, żebym mogła to przemyśleć i odnieść do siebie. Najciekawsze jest to, że mówi na kilka różnych sposobów, przez różnych ludzi, przez ojca Szustaka ( od tego zaczął: kliku klik klik), przez słowo Boże, przez tak różne sprawy... i wszystko łączy się w jedną całość. Pan Bóg bardzo o mnie walczy... a ja jestem taka.. słaba? Taka uparta. Taka nie poskładana.
Dziś poznałam, że następuje u mnie jakieś uzdrowienie.. a dlaczego? Bo usłyszałam nową piosenkę Love Story i uwierzyłam, że jej tekst może być o mnie... bo nie powiedziałam sobie: " to nie może być o Tobie".

Panie Boże, jaki Ty jesteś niezwykły...




czwartek, 14 lutego 2013

Gdy nie ma Cię, moje serce ogarnia lęk

Po co piszę? Nie wiem. Tak boli mnie głowa. Jestem taka zmęczona... niby przyjechałam do domu, po zaliczeniu (tak!) wszystkiego, na prawdę wszystkiego, co było do zaliczenia.Miałam w domu się wyspać. W domyśle, miałam spać tydzień (no, przesadzam). Wszystko poukładało się tak, że jestem zbyt zmęczona, żeby robić cokolwiek. Najpierw świętowałam urodziny(pół nocy), potem nieuniknione zakupy w Warszawie (cały dzień), do tego doszła jakaś grypa żołądkowa, która nie dawała spać, ani funkcjonować normalnie w ciągu dnia... mam dalej wymieniać? Nieeee. Dodam tylko że ostatnią noc spędziłam przy komputerze rejestrując się na zajęcia. Kto wymyślił, by rejestracje otwierały się od 00:00 do 01:30?

Po raz kolejny wróciłam do Boga. Jak to zrobiłam? Chyba nie ja. On to zrobił - sama nie wiem jak. Pół Mszy zbierałam się by pójść do spowiedzi. Skłoniło mnie do tego czytanie: (Jl 2,12-18). W końcu jednak ksiądz mi uciekł, a ja znów zostałam z niczym, bez nadziei, że jeszcze dziś coś się zmieni. O dziwo jednak, po obrzędzie posypania głów popiołem, wrócił do konfesjonału (choć nigdy tego nie robi, a przynajmniej rzadko). Bez namysłu poszłam. Co więcej, jakaś taka łaska na mnie zstąpiła... i łaska modlitwy podczas tamtej Mszy... i łaska odczuwania obecności i miłości Bożej od tamtej pory aż do teraz. To niezwykłe... ja taka mała (zawsze mówię to samo!) .. czuję się taka malutka. Maleńka przed Nim.
Cieszę się... to jedyna dobra wiadomość tego tygodnia.
Czeka mnie ciężki semestr. Początek semestru będzie chyba cięższy niż sam semestr.
Jest mi ciężko, i mam wyrzuty sumienia, że to mówię.

Do Ciebie Panie 
Woła dusza moja
tęskni ciało me
Gdy nie ma Cię
Moje serce ogarnia lęk
Przyjdź dotknij mnie
rozraduj mnie...

piątek, 25 stycznia 2013

nie pantofelek


Za plecami okno z lazurowym niebem i słońcem roztaczającym wdzięki po całym, dość ponurym, białym placu. Zimno. Za oknem - to zrozumiałe, ale tu? i do tego smutno. Dopadł mnie demon lenistwa. Koniec. Fonetyka - leży. Różewicz - leży. Historia Literatury Polskiej - leży. Książki - leżą. A ja nie leżę, choć mam ochotę. I tak wygląda sytuacja dziś, w tej konkretnej chwili mojego życia. Niezbyt budujące.

Zmęczenie wychodzi spod powiek, (to takie dziwne uczucie, jakby pod powiekami były maleńkie, maciupeńkie igiełki) myśli krążą, krążą i nie mogę ich pozbierać, powyłapywać i pochować do odpowiednich przegródek, żeby wreszcie dały mi spokój, albo chociaż miały jakikolwiek sens. Nie pomaga pisanie w zeszycie, nie pomagają zwyczajne próby układania... . Nie pomaga nic. Jest chaos. Już jutro..., ale lepiej nie. Nie trzeba o tym pisać. Trzeba się pomodlić. Jeśli ja nic nie mogę... to może On. 

Nadal czuję się przed Nim związana. 


nevermind

Dziś na poetyce rozprawialiśmy o Różewiczu, Bursie i Herbercie. Każdy z nich coś mi dziś powiedział, choć dwóch z nich już nie żyje, a trzeci mieszka w dalekim (niedalekim?) Wrocławiu i ani myśli przyjechać. językiem poezji można mówić bez poruszania wargami.

Pantofelek


Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek
no to co
milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie. 

Andrzej Bursa

niedziela, 6 stycznia 2013

wszystkie moje rany...

Bóg przechadzał się po moim pokoju i pytał "Kasiu, gdzie jesteś? Dlaczego się schowałaś?" a ja nie odpowiadałam.
Dziś odpowiedziałam.
Dlaczego więc tak bardzo się teraz boję?

niedziela, 30 grudnia 2012

nie nie nie nie nie

nieżyję



nie żyję na prawdę, umieram powoli

wtorek, 18 grudnia 2012

zaśpiewam Wam o tym, że tonę

W jakim tonie przebiega ostatnio moje życie.. 
Jest basem. Niskim, monotonnym, ale jednak czystym. Jestem ostatnio smutna i ciągle pytam Boga, dlaczego. Powinnam być radosna. Jest Adwent, czas radości, Bóg się rodzi, ... a ja wciąż tkwię w tych swoich. W tych swoich "tych". 
Mimo to jednak widzę, że ten bas jest czysty i to jest tak piękne, że aż boję się, że niedługo się rozczaruję. Najciekawszą i najbardziej zaskakującą nutką mojego życia ostatnio jest dla mnie moja codzienna 5-minutowa modlitwa Pismem Świętym. Dostałam taką radę, kiedyś tam na spowiedzi, żeby modlić się chociaż przez 5 minut dziennie, ale nie zagadywać Boga, lecz tylko Go słuchać! i myślałam sobie - no tak "animatorka"ma modlić się tylko 5 minut dziennie? Ehe, ta jasne. Ej, ale przecież właśnie dlatego miałam wcześniej kaca moralnego - bo nie modliłam się wcale, a jak już to trajkotałam Panu Bogu bzdety i czułam, że ciągle się od Niego oddalam. Postanowiłam w Adwent to zmienić. Ja "wielka" animatorka, modliłam się 5 minut dziennie, a Pan Bóg dał mi przez tę modlitwę takie łaski, jakich nie była bym w stanie sobie nawet wyobrazić. "Jednak Pan błogosławi" - powiedziała by Lidka. (Ależ ja za nimi tęsknię!).
Kolejną nutką są roraty. Byłam co prawda dopiero 4 razy, ale wielkim wysiłkiem, i ogromem silnej woli udało mi się to i jestem ogromnie dumna z tego faktu. Widzę też, jak przepięknie Pan przez roraty przygotowuje nas na swoje przyjście. Roraty były i są dla mnie, teraz, tu, wspaniałymi lekcjami, i polem subtelnego działania Pana Boga w moim sercu, Jego łaską. 
Inna z tych nutek, to duszpasterstwo i ludzie, którzy swoim uśmiechem, takim zwykłym, zupełnie zwykłym, pomagali oderwać się od smutku. Nutka ta co prawda, ostatnio mnie mocno ukuła, szczególnie jedna, ale ... ale nie wszystkie przecież są fałszywe, prawda?
Jest jeszcze kilka tych nutek, ale trzeba za chwilkę wybiegać na fakultet o Wyspiańskim. Wszystkie te nutki składają się na przedziwną melodię, która jest dla mnie trudna do zaśpiewania... ale jednak wychodzi czysto. 

Myślałam ostatnio: "tonę". Ale przecież Piotr też tonął... i kto go złapał za rękę?

piątek, 14 grudnia 2012

moja definicja

Moje:
  • zranienia
  • grzechy
  • czyny
  • cechy
nie definiują MNIE.

Moja nieśmiałość to nie ja. Mój ból to nie ja. To co zrobiłam, to nie ja. 

Na razie wiem, kim nie jestem.

Ogromny postęp.

piątek, 7 grudnia 2012

ciemnieje za oknem

Zimowy wieczór. Serio, za oknem biało, koślawy bałwanek moich koleżanek stoi z zielonym gałązkowym uśmiechem a wokół wszystko spokojnie pogrąża się w szaro- granatowym kolorze. Smutnawo.
Od samego patrzenia robi się zimno. Przydał by kominek z trzaskającym ogniem, albo chociaż ognisko :P. 

Dokładnie za dwie godziny ważna rozmowa. 
Trzeba mówić, że moje serce dziwnie się zachowuje? Boję się, boję, nieszczęsna. 

No nic.

Gorączka myśli. Iść, nie iść? 


sobota, 1 grudnia 2012

zawsze przejmująca

Czemu ja zawsze się wszystkim przejmuję? Dlaczego jedno zranienie boli mnie tyle lat? Dlaczego nie umiem przejść nad problemami, jak nad kałużą? 
Dlaczego się zawsze przejmuję... 

Jak widać chciała bym być inna.

... a dziś, w Poznaniu padał śnieg, nieśmiało, taki drobniutki. Przymrozek szczypał policzki.
 Spacer w miłym towarzystwie, światła, i piękno Starego Rynku. Tam już stoi choinka (zaskakujące, jak wszystkim się śpieszy do świąt!), ludzie przechodzą, przechodzą, przechodzą. Wypowiadają słowa, czasem wybrzmiewa śmiech. Jak wiele usłyszały już te stare kamienice? Dziś np. słyszały świetny, romantyczny kawałek Johna Mayera. Przypomniała mi się Kasia (przypomniało mi się też, jak bardzo za nią tęsknię)
Taki miałam dobry humor dziś.
Tak mi teraz smutno... 

zawsze smutas

Ps. jak długo można czekać na odpowiedź

niedziela, 21 października 2012

Jestem

...smutna.

Jutro, tj. w poniedziałek: o 6:00 zadzwoni budzik. Dziewczynka, rozczochrana wygrzebie się spod kołdry i poduszek żeby wyłączyć piszczącą komórkę i stwierdzi, że jest jeszcze całkiem ciemno, i że w łóżku jest tak ciepło i miło, a za oknem jest zimno i mgła snuje się w słabym świetle ulicznej latarni. Posłucha chwilę odległego dzwonienia tramwaju, zaspana zmówi : "Pod Twoją obronę.." Wstanie, ubierze się i zje śniadanie bez apetytu. Zaścieli łóżko, założy płaszcz obwiesi się torbami i stanie na starcie - tj. na progu. Do biegu, gotowi... start!
O godzinie 20:00 stanie na mecie, zmęczona, z wrażeniem, że wstawała wczoraj, a nie dzisiaj. Znów zapomni że dziś nie wtorek... . Pomyśli przed snem.. : "przepraszam Cię, Jezu, jestem taka zmęczona". I zaśnie, zanim On zdąży odpowiedzieć..
Następnego dnia o 6:00 zadzwoni budzik... (...)





"Talitha kum, mówię Ci, dziewczynko, wstań..."

Nie mogę..

Jestem smutna.
Tęsknię za Tobą, wiesz?


piątek, 17 sierpnia 2012

sztorm

i ja. 
ja w sercu burzy. burzy emocji i nieprzyjemnych zdarzeń. Sytuacji, które obciążają barki i przyginają do ziemi. Burza i ja. Sztorm nerwów i niemiłości.  Nie kochania.

Ostatnio tak jest non stop. Najgorzej było w tamtym tygodniu, zresztą widać to po notkach. Ale.. najpierw ta piosenka w której jakby na złość wplecione są słowa Ewangelii, a potem Maryja mnie pociągnęła ku górze, bo już tonęłam. i to dosłownie. A potem spowiedź, jak cud... i nagle zaczęło się robić źle.  Jak nie po spowiedzi.
Przypominam ostatnio kolejkę górską. Raz na górze, raz na dole... na górze, na dole, na górze, na dole.... i tak w koło. Na okrągło. Nieustannie. Dziś myślałam, że nie zniosę. Rano lepiej; późnym ranem koszmar; południe - ok; popołudnie -dół; wieczór i aktualnie - w porządku. Raz po raz. Ale nie o tym chciałam pisać. Jest bowiem ktoś dzięki komu nie załamałam się jeszcze totalnie.
Bo popołudniu dokładnie 6 słów trafiło we mnie, jak 6 ostrych strzał. Jedno zdanie i runęła moje nowo nabyta nadzieja. Słowa.. mogą boleć. Przebijają serce. Czuje się je jeszcze bardzo, bardzo długo, a pamięta na zawsze. Czułam się bezwartościowa, zmęczona, bezsilna... smutna. Poszłam do swojego pokoju, położyłam się na łóżku i zapytałam siebie : "Co ja mam teraz zrobić". I wtedy pomyślałam, w ułamku sekundy, że nie siebie powinnam o to zapytać. Otworzyłam Pismo Święte na chybił - trafił i przeczytałam:

27 Czemu mówisz, Jakubie,
i ty, Izraelu, powtarzasz:
«Zakryta jest moja droga przed Panem
i prawo me przed Bogiem przeoczone?»
28 Czy nie wiesz tego? Czyś nie słyszał?
Pan - to Bóg wieczny,
Stwórca krańców ziemi.
On się nie męczy ani nie nuży,
Jego mądrość jest niezgłębiona.
29 On dodaje mocy zmęczonemu
i pomnaża siły omdlałego.

30 Chłopcy się męczą i nużą,
chwieją się słabnąc młodzieńcy,
31 lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły,
otrzymują skrzydła jak orły:
biegną bez zmęczenia,
bez znużenia idą. 
(Iz 40, 27-31)

 Poczułam mieszankę wszystkich uczuć świata. I zaufałam Panu. Po długim błądzeniu po grząskich obszarach niewiary.. nagle zrozumiałam, że to odpowiedź. Odpowiedź na moje zmęczenie, bezsilność, smutek. 
Nie mogę powiedzieć, że nagle mój nastrój się odmienił, że los się odwrócił, że przypominam teraz wesołego skrzata pląsającego po bajecznie kolorowej łące wśród tęczowych baniek mydlanych. Nie. Przypominam teraz bardzo smutnego skrzata siedzącego przed laptopem i słuchającego w kółko jednej i tej samej piosenki. Nie odmienił się mój los, ale poczułam, że nie jestem sama, że mam wsparcie i to nie byle jakie. Bóg- Stwórca wszystkiego, pochylił się najniżej jak się da. Interesuje Go los tak małej, nic nie wartej istotki jak ja tutaj. 
Wymiękłam. 
Jak wszystkie misie mam bardzo mały rozumek.. i nie obejmuje on tego w najmniejszym stopniu. 
Najpierw zmiażdżona i teraz taka mała jak paproszek. I On. Wielki Bóg. 

Bardzo mała i bardzo Wielki.

do licha 

To był koszmarnie trudny dzień. Za to zakończony przemiłym spacerkiem z najcudowniejszą przyjaciółką. 
A teraz zmęczony, smutny skrzat musi odpocząć. za dużo wrażeń (przed chwilą napisałam słowo "dużo"
 przez "rz"). Naprawdę muszę iść już spać.

Bańkowych snów


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

nie żyję naprawdę umieram powoli

tęsknię za Tobą... jestem taka zmęczona. jest tak.. ciemno. tak zimno.

powiedz mi to, co córce Jaira. powiedz mi

...wcale nie umarłaś lecz śpisz...